Ostatnio w mailu napisalas o planie rodzenia. Dla mnie to jest dodatkowa porcja stresu...Ja wszystkie plany widze jako stres, bo jak cos planujesz, to znaczy, ze to przemyslalas i wiesz co konkretnego chcesz. Ja bardzo nie lubie dokonywac wyboru,...Ja chce, tam pojsc, urodzic i miec to z glowy. Jak bedzie bolec, to niech mi cos dadza na bol i tyle. Ja jestem z tych co jak maja wybor to robia sie nieszczesliwi. jakies baseny, wybory muzyki, masaze, oleje, facet przy porodzie, pepowina...
Rozumiem, ze pewne kobiety to uspokaja i daje poczucie kontroli, ale na mnie to dziala w odwrotny sposob. Bo jak mam planowac cos, co jest tak nieprzywidywalne?
Rozumiem, ze pewne kobiety to uspokaja i daje poczucie kontroli, ale na mnie to dziala w odwrotny sposob. Bo jak mam planowac cos, co jest tak nieprzywidywalne?
No i jasne, brak planu to też swego rodzaju plan. Ja zupełnie nie wiem, czego chcę poza tym, żeby mnie informowano, co się dzieje i nie traktowano jak chorej - jeśli tylko wszystko będzie prawidłowo ułożone, że się tak wyrażę. Pytałam o plan, bo na stronie prawdopodobnie "mojego szpitala" znalazłam taki formularz do wypełnienia i lekko spanikowałam, bo nie znam odpowiedzi na większość zawartych nim w pytań... ale mam jeszcze trochę czasu, albo będę improwizować ;)
ReplyDelete