Ha, jestem i ja! Parę miesięcy do tyłu za Boshką i parę tysięcy kilometrów od niej, chociaż znamy się - w tym roku okrągła rocznica - równiusieńko 20 lat. W moim brzuchu też rośnie sobie mały Kosmita. Ma już nawet dwie ręce i dwie nogi, dwie nerki i dwie półkule mózgu, za to na szczęście jedną głowę...
Brzuch jeszcze raczej płaski niż okrągły - dobrze to natura wymyśliła, jest czas żeby się z tym nowym człowiekiem oswoić. Towarzyszy mi nieustannie jedna myśl: przez długi czas nie będę sama, sama-ja, ja-E. Będę ja i ktoś, zależny ode mnie na poziomie zmniejszającym się wraz z latami, ale nigdy nie spadającym do zera. Ale przygoda.
No comments:
Post a Comment